5 października 2012

Lipiny.

Z założenia miałam dziś pisać o czymś zupełnie innym, ale wolę podzielić się wrażeniami "na świeżo".

Lipiny są jedną z dzielnic Świętochłowic graniczącą z Rudą.
"W czasach świetności Lipiny liczyły 3-krotnie więcej mieszkańców, niż obecnie i wyprzedzały cywilizacyjnie o dwie epoki większość ówczesnych polskich miast."*
Po złotym wieku i przemysłowym prymie przyszła kolej na ich stopniowy upadek. Trudno uwierzyć teraz w cytowane słowa. Znacznie częściej na ustach ludzi, których  pyta się o Lipiny są : bieda, przestępstwo i alkoholizm. Jeszcze częściej mówi się o nich ironicznie "miasto seksu i biznesu" , zapewniając, że "tu nawet psy d*pami szczekają". Owiane są wieloma legendami i na pewno żadna z nich nie jest wesołą opowieścią z happy endem. Słysząc to wszystko, trudno się dziwić, że niewielu decyduje się na "turystyczne" odwiedziny...
No cóż, sytuacja ta, to zapewne konsekwencja zamknięcia wielu zakładów przemysłowych, a więc i utraty pracy przez mieszkańców Lipin. Młodzi chyba nie bardzo wiedzą, jak zagospodarować czas i z nudów całą swoją energię poświęcają na kibicowanie ukochanemu klubowi (co widać na ścianach starych familoków) i straszeniu/okradaniu/biciu przyjezdnych.
Po dzisiejszych odwiedzinach mam mieszane uczucia , co do miejsca. Ma swój charakter. Równie mocny, jak charakterek mieszkańców. W każdym zakamarku i podwórku widać biedę, jeszcze mocniej, niż kiedy przyjeżdżałam tu "za bajtla" z wizytą do prababci. Na szczęścię nikt za nami z nożem nie biegał i jedynie starszy pan w oknie zaczął głosić "piękny" wiersz na naszą cześć, składający się głównie z k*rwa i pier*ole.
Bardziej, niż ludzi bałam się błąkających psów.. które bały się nas jeszcze bardziej.
Jako, że byliśmy już tam o 7 godzinie, to czuliśmy się dość bezpiecznie.. Znajomi, choć zazwyczaj nie należą do strachliwych, odmówili wyjazdu o innej porze, po ich doświadczeniach z wcześniejszych odwiedzin.
Zdjęcia zostawiłam w kolorze, bo i bez efektu "black&white" są dość przytłaczające.. i szare.


 "Magda, zobacz! Tu byś mogła założyć swoją cukiernię. Idealne miejsce, nie?!". Och, ironio.


Takie "wystrój" sklepów i reklamy są tu na porządku dziennym.


Panowie skrupulatnie liczyli drobne przed monopolowym.


 Z dzieciństwa zapamiętałam ten malunek na ścianie. Wydaję mi się, że powstał on na potrzeby kręconego na Lipinach filmu.. ale mogę się mylić - tak jak byłam przekonana o tym, że była to niemiecka reklama :-)


*http://slaskiemiasta.pl/swietochlowice/lipiny/

11 komentarzy:

  1. Tak wygląda rzeczywistość większości biedniejszych dzielnic na Śląsku. Ja nie mam odwagi wybrać się na Bytomski "Bobrek", a wspomnienia z katowickich "Szopienic".. cóż, jest niewesoło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Maddie, to są strasznie przygnębiające widoki. Odwiedzić z aparatem - tak, mieszkać - nie wyobrażam sobie.

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny wpis! uwielbiam takie zdjęcia..
    panowie liczący drobne -moje ulubione:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jagoda, latem trochę pogubiliśmy się w Bytomiu i weszliśmy w dzielnicę Bobrek. Mnie bardzo takie miejsca fascynują(i przygnębiają), ale nie odważyłam się wyciągnąć aparatu..
    Gosia, myślę,że nie jesteś jedyną osobą, która nie wyobraża sobie tam zamieszkać. Zakładam, że większość mieszkańców żyje tam od paru pokoleń. Nie lubię wrzucać wszystkich do jednego worka, ale takie sąsiedztwo, to nie na moje nerwy.
    I'pstryk - dla mnie ulubionym jest pan przy śmietniku. Podoba mi się odbicie w kałuży.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z "jagoda". Bobrek i Szopienice nie dostają od Lipin.
    Pozdrawiam zdjęcie z fotelem!

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle lat na Śląsku, a jeszcze nie zdążyłyście przywyknąć i ciągle się boicie dziewczyny ;).

    Ipstryk - tak a propo naszej przedwczorajszej rozmowy nt. Rudy Śląskiej - czym ona się niby różni od Lipin, Bobrka czy Szopienic? Tym, że bloki są pomalowane na żółto i trochę nowsze? To tylko zamalowywanie problemu.
    Trzeba pamiętać, że jak czegoś nie widać, to nie znaczy, że tego nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  7. Madzia, kucharzówko konkurs dla Ciebie jest:

    http://wykrywacz-smaku.pl/konkursy

    Dajesz!

    OdpowiedzUsuń
  8. Łukasz, ja widzę różnicę. Patologia i bieda jest w każdym mieście, ale na Lipinach (czy Szombierkach lub Bobrku) stała się po prostu powszechna i miasto nie angażuje się nawet, by dokonać drobnych zmian, jakimi mogłoby być odnowienie budynków.
    I do takiego widoku nie potrafiłabym się przyzwyczaić. Myślę, że strach w takim momencie, to naturalny odruch.
    Madzia widziała i dziękuje :) Mam jeszcze dwa inne na oku, co z moim zapałem oznacza, że nie wezmę udziału ani w jednym :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Różnica jest niestety tylko powierzchowna.
    Pamiętaj o angielskim przysłowiu:
    "Beauty is only skin-deep"
    ;)
    Weź się zapal i wygraj!

    OdpowiedzUsuń
  10. NIesamowite zdjęcia, trochę mi sie z gdańską BIskupią Górką niektóre skojarzyły...

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję.. Co roku obiecuję sobie, że odwiedzę więcej dzielnic Gdańska. Wpisuję kolejną na listę!

    OdpowiedzUsuń