Co prawda, z krakowskiego Kazimierza nie udało nam się dotrzeć bezpośrednio do centrum.. i nawet nie szłyśmy w dobrym kierunku. Ale przypadkowo natrafiłyśmy na uniwersytecki ogród botaniczny, zrobiłyśmy kilka zdjęć i spożytkowałyśmy nadmiar czasu płacąc za tą przyjemność jedynie 3 złote ( kochana Zniżko Studencka, będzie mi ciebie bardzo brakować! ).
Ogród Botaniczny Uniwersytetu Jagiellońskiego
ul. Kopernika 27
Kraków
29 września 2012
26 września 2012
Jak grzyby po deszczu.
Mówi się "kwiecień plecień" , a tu proszę - wrzesień nie daje nam zapomnieć o lecie, które skończyło się parę dni temu. I choć te dni są wciąż ciepłe i nie trzeba wciskać letnich ubrań w najciemniejsze zakamarki szafy na kolejnych kilka miesięcy, jesień daje o sobie znać chłodnym, wieczornym wiatrem i szybszym zachodem słońca..
Znów nadużywam korzennych przypraw. Cynamon, chyba już odruchowo, dodaję niemal do wszystkich wypieków. Tak pachnie 'moja jesień' - cynamonem, miodem i orzechami.
Niespecjalnie przepadam za bananami. Co innego za bananem i masłem orzechowym. "3 razy TAK!".
Dzisiejsze muffiny są dziecinnie proste w przygotowaniu ( szczególnie jeśli pominiemy kruszonkę). Po upieczeniu przypominają w teksturze babkę. Można skusić się na nie w niedzielny poranek, do filiżanki herbaty, smarując jedynie masłem lub ulubioną marmoladą..
składniki na ciasto :
3/4 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
3/4 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczki sody
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 szklanki cukru
2 łyżki płynnego miodu
1/2 łyżeczki pasty wanilii (można zastąpić esencją)
1/4 szklanki miękkiego masła
1/4 szklanki masła orzechowego (przygotowałam własne, mieląc w blenderze niesolone orzeszki ziemne)
2 jajka
2 dojrzałe banany
składniki na kruszonkę :
1/6 szklanki cukru
1/2 łyżeczki cynamonu
2/3 szklanki mąki pszennej
50g zimnego masła
cukier puder do posypania ( niekoniecznie )
W misce mieszamy obie mąki, sodę, proszek do pieczenia, cynamon i cukier.
Blenderujemy dojrzałe banany. W osobnej misce miksujemy je z jajkami, wanilią, masłem, miodem i masłem orzechowym. Gdy składniki się połączą, wciąż miksując, dodajemy stopniowo suche składniki. Odstawiamy.
Wszystkie składniki na kruszonkę wyrabiamy koniuszkami palców, aż zaczną tworzyć się "grudki".
Ciasto wlewamy do 2/3 wysokości papilotek ( sporo urosną ), po czym posypujemy je u góry kruszonką.
Pieczemy w rozgrzanym do 170C piekarniku przez 15-20 minut. Po wyjęciu z piekarnika czekamy, aż ostygną i możemy je ewentualnie oprószyć cukrem pudrem.
Smacznego - cynamonowego !
* tytuł posta, to wynik moich skojarzeń z muchomorami ;-)
21 września 2012
Lody, lody! Komu lody?
Mam wrażenie, że o Lodach na patyku pisali już wszyscy i wszędzie. Niewątpliwie, zaraz po otwarciu, lokal szybko zyskał popularność i w niedługim czasie po sieci zaczęły krążyć kolorowe zdjęcia lodów o zabawnych kształtach - łap, serc itd.
Wewnątrz mamy minimalistyczny wystrój z elementami z naturalnego drewna, szkła, metalu i pastelowymi akcentami, które tworzą radosny klimat.
Na dolnym poziomie możemy wybierać spośród kilku smaków lodów (np. marakui, pistacji, czekolady, truskawki), kształtów, a następnie zdecydować, czy wolimy go w jasnej, czy może ciemnej czekoladzie i na jaki rodzaj posypki mamy dziś największą ochotę.
Decyduję się na marakuję w białej czekoladzie, posypaną pistacjami. Przyznaję, że wygląda bardzo zachęcająco..
Pierwszy kęs, to smak białej czekolady i lekki posmak egzotycznych owoców. Orzechy okazują się być fajnym dodatkiem, ale moje kubki smakowe nie dostają orgazmu. Osobiście myślę, że zdecydowanie większym atutem tych lodów jest ich wygląd a nie smak, choć od czasu do czasu można zjeść..
Idziemy na górę zobaczyć, co jeszcze możemy tu przekąsić.
Są ciasta, kanapki, bagietki, słone tarty a do tego spory wybór ciepłych i zimnych napoi.
Ja wybieram śniadaniowy zestaw z bagietką i dwoma pastami . Na stole ląduje też tarta z papryką ( obie rzeczy kosztują ok. 12zł, ale nie pamiętam dokładnie) .
Uf. Jest dobrze, jest smacznie. Jest więc szansa, że kiedy przyjdą chłodniejsze dni i już nikt nie będzie miał ochoty na dawkę mrożonek, Lody na patyku będą miały całkiem niezłe substytuty do zaoferowania. Smakują mi obie pasty - z zielonego groszku i z twarożkiem, bagietka jest chyba trochę za mała, jeśli miałabym zabić mój poranny głód ( a to w końcu zestaw śniadaniowy ). Tarta mniami..
Przy stoliku obok siada grupa znajomych, każdy z nich trzyma w ręce jeden z lodów. Zabawny widok - myślę. Zamiast na kawę , czy piwo zaprosić kogoś na lody na patyku.
Generalnie miejsce jest bardzo fajne, bez nadęcia. Pan za ladą zamienia kilka słów z każdym z gości, cierpliwie odpowiada na wszystkie pytania i ładnie podaje jedzenie na talerzu.
Można przyjść i przyjemnie spędzić czas, ale lodów polecać nie będę , bo znacznie bardziej smakowało mi to, co na drugim piętrze.
Lody na patyku
ul. Lipowa 7a
Warszawa
W czasie pisania posta przypomniałam sobie o niepozornym sklepiku w Krakowie.
Zewnętrzny szyld w kształcie loda w wafelku mówił o tym, co możemy kupić w środku, choć bez niego wyglądałby on jak zwykły spożywczy lub sklep z alkoholem..
Wewnątrz jest trochę ponuro, jakby czas zatrzymał się w połowie lat 90tych. Szybko szukam lodówki z lodami. Trudno się nie uśmiechnąć na jej widok. Lody ukryte są pod wieczkami, więc w wyborze kieruję się jedynie listą wypisanych smaków na tabliczce zawieszonej w witrynie a nie ich wyglądem.
Sprzedawczyni cierpliwie tłumaczy, że lody powstają na podstawie rodzinnej receptury i że kiedyś ich produkcją zajmowała się ona, a teraz pałeczkę przejął jej syn.
Wybieram kasztanowe i bakaliowe.. Są takie jak lubię, czyli intensywne w smaku, dość twarde, a nie jak bita śmietana.. no i cena!
Polecam zajrzeć !
Delikatesowo
ul. Brodzińskiego 1
Kraków
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























