11 marca 2013

Cud, miód i herbata rooibos.

Hu hu ha, zima zła! Ale dopóki tu jest, to wciąż na miejscu wydaje się upieczenie miodowego ciasta.
Można je zjeść jako śniadanie w wersji last minute - nie jest zbyt słodkie, więc cienka warstwa masła lub domowej konfitury powinna komponować się z nim idealnie..
Można też wygodnie rozsiąść się wieczorem na kanapie i sprawdzić jak wypadnie w duecie z dobrym filmem.
Na obiad jednak nie polecam! :-)
Wstęp dziś krótki, jak czas przygotowania ciasta, o !

 Ciasto miodowe z herbatą rooibos

*inspiracja : ciasto miodowe z solą morską
 
2 1/2 szklanki mąki pszennej
2 płaskie łyżeczki sody
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczka soli morskiej
190g miękkiego masła
1 szklanka płynnego miodu
2 łyżki brązowego cukru
3 jajka
1/2 szklanki świeżo zaparzonej herbaty rooibos (użyłam miodowo-waniliowej, jeśli takiej nie macie wystarczy dodać odrobinę esencji waniliowej)
3 łyżki serka waniliowego

+ 3 łyżki miodu do polania ciasta 


Zaparzamy jedną torebkę herbaty rooibos w 1/2 szklance wody.
W misce mieszamy ze sobą suche składniki : mąkę, sodę, proszek do pieczenia i sól. Odstawiamy.
Masło ucieramy mikserem na średnich obrotach przez minutę, następnie dodajemy do niego miód oraz cukier i ucieramy znów  3-4 minuty. Kolejno dodajemy jajka, jedno po drugim, po każdym miksując przez chwilę.
Następnie dodajemy połowę suchych składników, mieszamy je z masłem, aż się połączą. Wlewamy lekko ostudzoną herbatę, znów mieszamy i dodajemy resztę mąki.
Na koniec miksujemy całość z serkiem waniliowym. Całość wlewamy do dobrze natłuszczonej formy z kominem.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 175C , przez ok. 40 minut. Po wyjęciu z piekarnika czekamy co najmniej pół godziny, nim wyciągniemy ciasto z formy, by następnie polać je 3 łyżkami miodu.


Smacznego !


26 lutego 2013

Cynamonove love.

Znów drożdżowe?! 
Otóż to. Nie mogłam się powstrzymać! Chociaż wypieki z drożdżami nie znajdują się na szczycie listy ulubionych słodkości, to ostatnio, jakże 'przypadkowo', znajduję lub przypominam sobie o zapomnianych przepisach właśnie z nimi w roli głównej.
Wstałam rano, psychicznie przygotowana na fizyczną 'walkę' podczas ugniatania ciasta (nie zastąpi siłowni, ale lepsze niż nic! :)). Wychodzę z domu w czasie, kiedy ono grzecznie wyrasta, po czym wracam, by rozgrzać piekarnik i wysmarować ciasto hojną warstwą cynamonu, masła i cukru.
Otwierający się piekarnik 'bucha' cynamonowym aromatem. W pośpiechu robię zdjęcia..
Tak! Teraz mogę zaparzyć kawę, urwać kawałek i .. zastanawiać się, czy byłoby w tym coś złego, gdybym cały warkocz pochłonęła sama :-)
Byłoby?

 Cynamonowy warkocz drożdżowy

* przepis pochodzi z bloga just love cookin'

 ciasto :
300g mąki pszennej
1/2 łyżeczki soli
120ml ciepłego mleka
15g świeżych drożdży
30g roztopionego masła
1 żółtko
1 łyżka cukru

nadzienie :
50g miękkiego masła
4-5 łyżek cukru
3 łyżeczki cynamonu 


Do ciepłego mleka dodajemy drożdże oraz cukier, mieszamy drewnianą łyżeczką i czekamy kilka minut, aż na powierzchni powstaną bąbelki.
Do miski wrzucamy żółtko, roztopione masło, sól, mąkę i wlewamy mleko z drożdżami. Ugniatamy energicznie, aż ciasto stanie się elastyczne.
Umieszczamy je w natłuszczonej misce (nie metalowej!), przykrywamy ścierką i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. godzinę, aż urośnie.
Następnie rozwałkowujemy je na kształt prostokąta, na oprószonej mąką powierzchni.
W małej misce mieszamy składniki na nadzienie - masło, cukier oraz cynamon. Smarujemy nim prostokąt z ciasta i zwijamy w "rulon". Zostawiamy niewielką ilość masła,by wysmarować wierzch ciasta. Następnie przecinamy go wzdłuż, zobaczymy wtedy warstwy nadzienia i ciasta, po czym zaplatamy dwie części wokół i tworzymy okrągły warkocz, tak by warstwy były skierowane na zewnątrz.
(fotograficzny tutorial w linku powyżej)
Smarujemy wierzch warkocza masłem i posypujemy odrobiną cukru.
Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200C na 20-25 minut. Po tym czasie zmniejszamy temp. do 175C i zostawiamy ciasto jeszcze na 5 minut.


Smacznego!

22 lutego 2013

Śliwki w czekoladzie.

Popadam w skrajności. Fakt zaobserwowany i potwierdzony wieloma dowodami.
No cóż, przynajmniej po długim czasie, w którym wena, jak na złość, 'odwiedzała' wszystkich, tylko nie mnie, postanowiła trochę pobyć i ze mną.
Kopnęła w tyłek i pokazała, gdzie w kuchni znajduje się zapomniany piekarnik i która szuflada skrywa moje Canonowskie dziecko.
Zrobiłam zapasy, więc na wypadek wojny zgłaszajcie się po mąkę i cukier. Lista wypieków, które wywołują natychmiastowy ślinotok również została skompletowana.
Ruszam do kuchni i przypominam sobie, że pieczenie naprawdę sprawia mi przyjemność..

Tarta czekoladowa z suszonymi śliwkami 

*przepis na spód do tarty pochodzi z książki "Popina. Book of baking" (serdecznie polecam!)

składniki na spód :
225g mąki pszennej
25g kakao
125g schłodzonego masła
75g brązowego cukru
1 jajko
1/2 łyżeczki cynamonu (opcjonalnie)

składniki na wypełnienie :
200g suszonych śliwek 
1/2 szklanki świeżo przegotowanej, wrzącej wody
kilka kropel aromatu migdałowego lub np. kieliszek likieru amaretto
1 szklanka kremówki 30%
50g masła
150g gorzkiej czekolady
1 jajko
3 łyżki cukru pudru 


Wszystkie suche składniki  na spód mieszamy w misce. Masło kroimy w drobną kostkę lub trzemy na tarce o grubych oczkach, wrzucamy do mąki. Koniuszkami palców ugniatamy całość, aż masło połączy się z resztą składników. Dodajemy jajko i znów zagniatamy, formując kulę, którą następnie przenosimy na lekko opruszoną mąką powierzchnię i wałkujemy delikatnie, tak by ciasto pokryło nam dno formy do tarty oraz jej brzegi. Po wyłożeniu formy ciastem wstawiamy je do zamrażalnika, na czas przygotowania wypełnienia. 


Suszone śliwki kroimy w paski i zalewamy wrzątkiem, dodając kilka kropel aromatu migdałowego. Odstawiamy na bok. 
Kremówkę wlewamy do rondelka, dodajemy połamaną w kostkę czekoladę oraz masło. Podgrzewamy na najmniejszym ogniu, czekając aż składniki się roztopią i mieszając trzepaczką. Odstawiamy na chwilę, by czekoladowa masa ostygła przed dodaniem jajka. 
W już lekko wystudzoną wbijamy jajko, mieszamy trzepaczką i dodajemy cukier. Można zwiększyć jego ilość, jeśli wolimy słodsze ciasta. 
Rozgrzewamy piekarnik do 175C. 
Spód do tarty wyciągamy z zamrażalnika. Wylewamy na jego spód 1/3 ciasta czekoladowego. Śliwki odsączamy delikatnie z wody (można np. użyć sitka), układamy na spodzie tarty przykrywając pozostałą porcją czekolady. 
Wstawiamy do piekarnika na 30 minut. 
Tarta nie jest mocno "zbita" wewnątrz. Ma lekką konsystencję, dlatego przed krojeniem najlepiej poczekać chwilę, by ostygła. 


Podajemy z płatkami migdałów i bitą śmietaną. 
Smacznego!