3 września 2013

I just run 5 miles. What's a workout! I've thought that ice-cream truck would never stop.

Mamy już wrzesień, więc nie powinnam z postem tym dłużej czekać i wręcz kazać Wam udać się do dwóch miejsc, w których podają lody, których smak na pewno Was nie rozczaruje. Dopóki jest ciepło. Ok, w miarę ciepło.
Miejsca te są niestety w Warszawie, także mieszkańcom stolicy, w tym wypadku zwanymi szczęśliwcami, gratuluję i zazdroszczę ( troszkę też nienawidzę, jeśli pomyślę chwilę dłużej nad ich możliwością jedzenia tych lodów, kiedy tylko najdzie ochota.. )


"Naszą żelazną zasadą jest: oryginalna receptura.
Opiera się ona na sprawdzonych i niezawodnych przepisach ze s
tarej książki Dziadka. Oznacza to rzeczywiście tylko naturalne produkty, świeże i kandyzowane owoce, śmietanka; mleko, żółtka jaj i źródlana woda – są to stałe składniki codziennej produkcji."


Jest to na pewno lokal z historią. Samo jego wnętrze nie zachęca (przynajmniej mnie) do posiedzenia tam dłużej. Ktoś usilnie starał się nadać temu miejscu włoski klimat (i było to z dobrych 10lat temu) ze średnim rezultatem. 
Na zewnątrz czekają ratanowe krzesła i tam postanawiamy posiedzieć, trzymając w ręku słodki wafelek napełniony kulkami lodów. 
W gablocie kilka tradycyjnych smaków, ale dostrzegam także koperkowy i marchewkowy. Ostatecznie skusił mnie ten drugi i (wierzcie mi lub.. nie ma innej opcji - musicie uwierzyć!) smak jest rewelacyjny ! Jak słodka surówka ze świeżych, młodych marchewek.. 
Biorę także jogurtowe i pistacjowe - dobre, choć to właśnie marchewka najbardziej zapadła mi w pamięci. 
Brian bierze chyba wszystkie możliwe smaki owocowe. Można spokojnie zamawiać ! 


Spumoni. Lody od Włocha.
ul. Hoża 27 
Warszawa 
Lody Od Włocha na Facebooku. 

I kiedy myślałam, że lodami, to ja się w tym roku naprawdę przejadłam, trafiamy do Limoni. 
Od razu tłumaczę - trafiamy tam po dość nijakim obiedzie i pieszej wędrówce ludów przez prawie całą Warszawę.. Każdego by poniosło! 


Przyklejam nos do szyby. Czytam i nie wierzę. Mnóstwo smaków ! 
Marchewka, imbir, piwo, lukrecja, malina, zielona herbata, czarna herbata, śliwka, koperek, POMIDOR. 
Odwracam się do Briana z oczami jak pięć złotych 
- Gałka kosztuje 4zł, ale zobacz jaka duża. Jak dwie! Ile bierzemy? 
- Skromnie.. Ja 4. 

 
Do wafelka trafia imbir, zielona herbata i rozmaryn z sezamem. 
Zgadnijcie, który smakował najbardziej? o.s.t.a.t.n.i !
Imbir był naprawdę pikantny, czuć było kawałki świeżo startego korzenia. Zielona herbata była dla mnie zbyt intensywna i denerwowały mnie kawałki liści herbaty.. Kwestia gustu. Za to rozmaryn i sezam, ku mojemu zaskoczeniu, strasznie mi zasmakowały - lody były kremowe i mimo wszystko bardzo.. lodowe. Kremowo-orzechowy posmak sezamu był na końcu dopełniany intrygującym posmakiem rozmarynu. Nie każdemu zasmakują. 
Mój długi język "dosięga" lodów w drugim wafelku i z czystym sercem polecam Wam malinę , o smaku prawdziwych, dopiero co zerwanych owoców. (przełyka głośno ślinę)


Pst. I nikomu nie mówcie, ale po zjedzeniu pierwszej porcji wróciliśmy z powrotem do kolejki. Po jeszcze!
Orzeszek ziemny na mnie czekał. A pomidor poczeka do przyszłego lata. 

Limoni Canteri
ul. Jarosława Dąbrowskiego 1
ul. Zwycięsców 49
Limoni na Facebooku. 

27 sierpnia 2013

You can't buy happines..

...but you can buy ice-creams and it's pretty the same thing. 
Chociaż bardzo lubię lody, to nawet w lecie nie kupowałam ich w ilościach hurtowych. Aż do tego roku.
Mamy na Nowym Bytomiu taką cukiernię, którą zna chyba każdy rudzianin, a przynajmniej jeśli już ktoś mówi o dobrych lodach na gałkę, to na 80% ma na myśli właśnie to miejsce. (niektórzy uważają też, że to pralnia brudnych pieniędzy.. ale ciii :-))
Myślę, że gdyby życie było sprawiedliwe, to powinnam dostać u nich Kartę Stałego Klienta ze zdjęciem moich ulubionych lodów jogurtowy. Ale nie jest .. dlatego ZUPEŁNIE bezinteresownie chodzę tam delektować ich smakiem - lekko kwaśnym z posmakiem (no cóż, przestałam się już oszukiwać, że są robione ze świeżych i organicznych składników..) mleka w proszku. Love it or hate it!


Teraz także wiem, że jeśli jeszcze kiedyś zostanę wysłana na "odwyk" do Poznania, to swoje kroki powinnam kierować do Wytwórni Lodów Tradycyjnych. I Wam też polecam to zrobić.
W czasie wakacji panuje tam prawdziwe oblężenie i ludzie ustawiają się w długim ogonie przy małym okienku. Na szczęście dzięki obsłudze wszystko idzie bardzo sprawnie, więc nie martwcie się, że zostawiliście zupę na gazie ;-)


Cena jednej gałki, to 3zł - jak dla mnie ok biorąc pod uwagę jakość lodów. Fajną sprawą jest podanie ilości kalorii, jakie zafundujemy sobie jedną porcją.
Mój wybór padł oczywiście na lody jogurtowe i sorbet z czarnej porzeczki..


Jogurt bardzo mi smakował i zapominając o lokalnym patriotyzmie, przyznaję, że był lepszy od lodów z NB. Większym zaskoczeniem okazał się jednak sorbet!


Smakował dokładnie tak jak czarne porzeczki rwane z krzaka w ogródku mojej babci. Zbieranie ich było wtedy jedną z największych "kar" jakie kilkuletnia Magda mogła sobie wyobrazić i tylko ich jedzenie w systemie dwa dla mnie, trzy do miski ratowało mnie od porzucenia jej w krzakach i ucieczki z krzykiem..
Nie przedłużając - serdecznie polecam Wam Wytwórnie !

Dziwnym zbiegiem okoliczności nawet budynki z pobliżu Wytwórni zdobione są lodami w wafelku!

Wytwórnia Lodów Tradycyjnych
ul. Kościelna 52
Poznań 
Wytwórnia na Facebooku.

21 sierpnia 2013

Cafe La Ruina.

Wymarzyliśmy sobie taką knajpę na pięknej Śródce.


Do Cafe La Ruina trafiamy dość późnym popołudniem, w środku tygodnia. Jest ciepło. Bardzo.
Z boku kawiarni Pan Pracownik bawi się w ustawianie palet, które posłużą za siedziska potencjalnych gości.
Wchodzimy do środka.. Hej! Ale to małe! Nie wiedzieć czemu oczekiwałam większej przestrzeni, może tak zadziałały na mnie zdjęcia z facebookowego fanpage'a ? Fakt - jest ciasno , zaledwie kilka stolików, ale równie przytulnie. Jest w tym wnętrzu również coś, co natychmiast kojarzy mi się z Ameryką Południową. Może kolory? Wokół widać wiele, pozornie niepasujących do siebie, przedmiotów i dupereli. Miejsce bez zadęcia, trafiony punkt na spotkanie z przyjaciółmi przy małej czarnej (lub jednej z polecanych kaw, z którymi nie miałam odwagi się zmierzyć) i kawałku pysznego ciasta.


I jeśli już jesteśmy przy słodkościach, to ich mały wybór trochę mnie rozczarował. Miła dziewczyna zza baru zaproponowała nam kruche ze śliwką lub sernik gruszkowo-cynamonowy. Nic na słono nie mamy, bo nie wyrabiamy z pieczeniem słodkości. Może to jednak kwestia dnia tygodnia i wybór w weekend jest większy? Nie wiem. Wiem za to, że choć skromny, to uszy zatrzęsą Wam się z przyjemności po spróbowaniu czegokolwiek byście wybrali z tego, co "upiekli, upichcili(...) na miejscu, w małej kuchni". Cena jedynie mogłaby być niższa, bo za kawałek słodkiego ciasta każą sobie słono płacić - 13zł.


Do wyboru mamy także spory wybór kaw w cenach od 5 - 15 zł. Fajną sprawą jest możliwość wyboru ziaren, z których ów kawa ma być przygotowana.
Dla tych, co jej nie lubią są jeszcze herbaty organiczne, czekolada na gorąco, wino i kilka pozycji piw z małych browarów.


Cafe latte. (na które musiałam trochę poczekać w miarę, kiedy na zewnątrz knajpy rozsiadali się nowi goście)


Największy dla nas komplement to Wasze powroty.
Wróciłabym chętnie. 

Cafe La Ruina
Śródka 3
Poznan, Poland
Cafe La Ruina na facebooku (świetnie prowadzony fanpage!)