Już po raz ostatni. Obiecuję!
Ciężko było mi usiąść i zamieścić posta, który miał się tu znaleźć przynajmniej z tydzień temu.
Czas zajmował 'ciężki' odpoczynek. Mówcie, co chcecie - Bałtyk poza sezonem, wcale na niczym nie traci ! A ja nie tracę mojego farta.
Początkowo planowałam lot 11.09, nie wierząc, że to zły dzień na spędzenie kilku godzin, kilka tysięcy metrów nad ziemią. 'Najwyżej' - pomyślałam. Nie wszyscy podzielali mój optymizm i ostatecznie dałam się przekonać na 9 września.
Po lądowaniu, przypominającym puszczanie 'kaczek' na wodzie,wyszłam z samolotu, wzięłam głęboki oddech i zachwyciłam się czystym i rześkim powietrzem..
A dwa dni później dowiedziałam się, że loty z Anglii zostały odwołane z powodu niesprzyjającej pogody. Alleluja! Uwięziona na lotnisku pewnie wydałabym ostatni grosz w sklepie bezcłowym ! Ufff.
Jeśli chcecie spróbować najlepszego fish&chips, to tylko w Magpie. trzeba być jednak cierpliwym, bo czekając na swoją porcję, będziecie musieli odstać w długiej kolejce.
"Nie musisz mieć 4łap, żeby tu mieszkać. Ale to pomaga."
Łuk z kości wieloryba.






















